Warszawski Blog Parkingowy

Na tym blogu umieszczał będę zdjęcia aut parkujących niezgodnie z Prawem o Ruchu Drogowym.
Każdy wpis zostanie opisany nr rejestracyjnym oraz opisem wykroczenia które kierowca w moim mniemaniu popełnił.
Każdy wpis na blogu to jedno telefoniczne zgłoszenie w Straży Miejskiej Miasta Stołecznego Warszawa
Po zakończeniu interwencji wpisy będą aktualizowane o informacje o jej wyniku.
Umieszczenie zdjęcia i postu na blogu nie jest tożsame z popełnieniem wykroczenia, o tym decyduje uprawiony funkcjonariusz lub Sąd Grodzki.

Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z PoRD i kontaktów z telecentrum Warszawskiej SM pod numerem (+4822) 986
Uwolnijmy chodniki od nielegalnie parkujących!

poniedziałek, 5 października 2009

Piesi won na jezdnię!



Mokotów, ulica Domaniewska przy skrzyżowaniu z Puławską.
Na 30 metrach około 6 aut parkuje nie pozostawiając dla pieszych nawet centymetra.
Przekazano do SM z prośbą o usunięcie pojazdów. Spodziewany rezultat - tylko wezwania ("przecież nie utrudniają ruchu").
14:11 Po godzinie i 11 minutach jeszcze nie podjęto interwencji.
Według informacji z godziny 16:04 patrol (interwencja o 15:10) nie potwierdził zgłoszonego problemu.

Dziwne. Bo biały Ford (poniżej) sfotografowany o 16:10 stał tam co najmniej od 13:00. No ale ja zgłaszałem vis-a-vis Domaniewska 12 a ten stał vis-a-vis Domaniewskiej 10.
No i jak widać na zdjęciu chodnik nie był całkowicie zastawiony. 40 centymetrów zostało dla pieszych.

2 komentarze:

  1. 40cm to chyba licząc od karoserii -- fakt, że nie ma co się przejmować lusterkiem w takiej sytuacji, ale Straż Miejska powinna je wziąć pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  2. a żebyście wiedzieli że won na jezdnię!
    za drogi płacę podatek w akcyzie na paliwo, więc chyba mam prawo sobie stanąć na chodniku :D
    pisałem to z ironią, ale tuż po napisaniu wiecie co? jak widzę co wyprawiają piesi, to podpisuję się pod tym w całej rozciągłości.
    Admin powinien wstawiać zdjęcia pieszych idących po jezdni gdy obok jest chodnik, albo matek z dziećmi wpychających najpierw wózek na jezdnię, a potem upewniających się czy nic nie jedzie...

    OdpowiedzUsuń